na długo przed tym, nim spotkają się ciała.

Wszystkie przedstawione sytuacje są fikcyjne.
Podobieństwo do rzeczywistych zdarzeń i osób jest przypadkowe.
Opowiadanie zawiera sceny erotyczne.

piątek, 7 grudnia 2012

Spotkanie dziewiąte

Stała przy barze klubu, w którym kiedyś pracowała. Nie, nie była w pracy, przyjechała odwiedzić Piotra, dawnego kolegę. Tylko Piotr mógł jej teraz pomóc. Chłopak był w tym dobry. Mimo, że nie udało mu się skończyć studiów był lepszy od tego oślinionego psychologa, do którego trafiła przypadkiem w akcie desperacji. Czuła, że życie wymyka się jej z rąk. Nie lubiła się tak czuć, o nie. Lubiła mieć wszystko pod kontrolą, albo chociaż ufać komuś tak, by kontrola nie była potrzebna. Teraz nie miała ani jednego ani drugiego. Szczęście uleciało gdzieś w dal podczas kolejnej awantury. Przestali się rozumieć, przestali w ogóle rozmawiać, nawet w łóżku się im ostatnio nie układało. W zasadzie kiedy miało się im układać, jeśli on wychodził z mieszkania o świcie, a ona wracała w środku nocy po kolejnej nic nie wnoszącej włóczędze po klubach z Kaśką... Piotr patrzył na nią spod tych swoich długich rzęs mieszając składniki drinka, którego po chwili postawił przed nią mówiąc:
- Na koszt firmy dla dawnej kelnerki miesiąca - uśmiechnął się - Kochana, życie nie jest od tego, by się smucić. Jeśli czujesz, że go kochasz i jest co naprawiać, to zmykaj stąd w podskokach i to rób. Jeśli czujesz, że to się wypaliło, nie męcz się i odejdź. Nie żyjemy w średniowieczu, to normalne, że ludzie czasem się rozwodzą. Smutne, ale normalne. 
- A jeśli nie wiem, czy jest co naprawiać, ale nie chcę stracić szansy, jeśli jest?
Wzruszył ramionami.
- To przeczekaj.
Zaśmiała się ironicznie.
- Piotr, czy ty mnie słuchasz? On mnie nawet nie zauważa. Mogłabym stanąć przed nim w skórzanej bieliźnie, a Michał stwierdziłby, że mamy ładną pogodę. 
- W tym problem! - Piotr zaśmiał się i wskazał na nią palcem oskarżycielskim ruchem - Tu cię boli! Seksu ci brakuje.
Zawstydziła się i bąknęła niewyraźnie w stół.
- To też. Zrozum - podniosła wzrok na kolegę - nigdy nie byłam w takiej sytuacji. Nigdy facet nie traktował mnie jak powietrze. 
- Weź kochanka, to poprawi ci samoocenę, a na dodatek rozwiąże kwestię twojego, zapomnianego przez męża, libido - Piotrek rzucił wesoło wrzucając lód do kolejnej szklanki.
Obrzuciła go gniewnym spojrzeniem.
- Mam zdradzić męża, żeby rozwiązać małżeńskie problemy? Czy ciebie już całkiem popierdoliło? 
- Facet by tak zrobił. 
Machnęła ręką i wstała nie zaszczycając kolegi spojrzeniem. Szła przez salę ze wzrokiem utkwionym w podłodze. Liczyła na radę Piotra, ale zawiodła się. Krzyknęła lekko, gdy w ciemnej uliczce przed klubem wyłoniła się z mroku wysoka postać. Postać zaśmiała się. Wszędzie rozpoznałaby ten śmiech.
- Co tu robisz, Zbyszek?
- Czekam na ciebie.
Wzruszyła ramionami i ruszyła w stronę hotelu. Poszedł za nią.
- Problemy w raju?
- Nie twoja sprawa.
- Moja, skoro słucham o nich codziennie.
Zatrzymała się gwałtownie wbijając mu palec wskazujący w tors.
- Ty słuchasz o nich codziennie? TY? Ja od tygodni nie mogę się doprosić o krótką rozmowę.
Obrzucił szybkim spojrzeniem jej drżącą brodę i wilgotne oczy. Objął ją ramieniem mówiąc:
- Chodź, napijemy się.
I, owszem, napili się. Nawet nieźle się przy tym bawili śmiejąc się ostatecznie z problemu, który ich tam sprowadził. Rozbawiony Zbyszek stwierdził w końcu, ze odprowadzi ją do pokoju, bo w tym stanie sama może nie trafić. Ciągle się śmiejąc weszli do windy, leczy, gdy tylko drzwi się zamknęły, śmiech ustał. Patrzyli na siebie wyczekująco. Pokonał dzielącą ich odległość jednym krokiem i przyparł ją mocno do ściany powodując, że coś boleśnie wbiło się w jej plecy. Poczuła silny uścisk na pośladkach i już po chwili oplatała go nogami całując z ochotą, jakiej nie czuła od miesięcy.
- Nie możemy - wyszeptała
- Możemy - uśmiechnął się pokazując rządek białych zębów - zawsze to lubiłaś. To cię uspokaja, sama tak mówiłaś, a ja lubię, jak jesteś spokojna - wrócił do całowania jej szyi sprawiając, że jęknęła głośno.
- A Michał?
- Michał nie musi o niczym wiedzieć.



No.
To też nie jest koniec. Będzie jeszcze kilka.  
Przepraszam ;)